Krótko: bo każdy projekt potrzebuje patrona, a my
wybraliśmy taką, która nie ma własnego filmu w Marvelu
i raczej go nie dostanie. Jej strata, nasza wygrana.
Nidaba (czasem Nisaba, bo skrybowie 4700 lat temu
też mieli problem z literówkami) to sumeryjska bogini
pisma, rachunków, zbóż i ogólnie
wszystkiego, co wymaga porządku w tabelce. Można
powiedzieć, że była pierwszym product ownerem
w historii — pilnowała, żeby każdy worek jęczmienia
miał swój wpis, a każdy wpis miał swojego skrybę.
Kiedy w Mezopotamii ktoś zaczynał pisać tabliczkę,
zaczynał ją od modlitwy do Nidaby.
Nie do szefa. Nie do klienta. Do niej.
Dziś nazwalibyśmy to standupem z bóstwem.
Później, kiedy do Sumeru wpadli Akadowie i zaczęli
wprowadzać własnych bogów, Nidabę powoli wypchnął
bóg-mężczyzna o imieniu Nabu. Klasyk. Ale tabliczki
zostały. I dlatego dziś, otwierając tę stronę,
czytasz coś, co ona by zaakceptowała: uporządkowane,
opisane, zarchiwizowane.
Fakt z dolnej szuflady: imię Nidaby zapisywano
znakiem 𒀭𒉀,
który dosłownie znaczy „bóstwo + trzcina”.
Trzcina, bo rylcami z trzciny wyciskano klin
w mokrej glinie. To jakby nazwać kogoś
„świętą klawiaturą”.